Opolszczyzn@.net

 

   Internetowa fotogaleria województwa opolskiego - 2006/2010                                            

 

  Copyright by J.M.Skop

 

 

  • Opolskie zabytki … kuszą nimi wypełnione po brzegi foldery reklamowe. Zamki, pałace, dworki ... bo właśnie na tych chciałbym się skoncentrować. Niby jest ich tak wiele, ale gdy przyjrzymy im się nieco dokładniej to przeżyjemy niezłe zaskoczenie ... bo tak naprawdę oprócz zamku w Kamieniu Śląskim, Rogowie Opolskim, Mosznej, Otmuchowie czy Brzegu w chwili obecnej turysta nie wiele może obejrzeć. Zgadza się, że na terenie opolszczyzny wartych uwagi pałaców, zamków i dworów teoretycznie jest o wiele więcej, przynajmniej kilkadziesiąt. W praktyce jednak sprawa wygląda całkiem inaczej. W ostatnich kilkunastu latach przeważająca większość tego typu obiektów przeszła w ręce prywatne. Pierwsze z nich już pod koniec lat  80-tych ubiegłego wieku, kolejne często za symboliczną złotówkę w kilka lat później. To, że przy przejmowaniu ich przez „nowobogackich” za każdym razem obiecywano ich rychłe i gruntowne remonty było najczęściej oklepanym standardem bez pokrycia. Tylko bardzo sporadycznie zdarzały się pozytywne przykłady prywatyzacji opolskich zabytków i dotrzymania takich obietnic. Dla większości z nich obiecywana, świetlana przyszłość kończyła się na zmianie właściciela na papierze. Ktoś je nabył i pozostawił dalej na pastwę losu. Wiele tego typu transakcji miało tylko jedno na celu : a mianowicie zdobycie/wyłudzenie kredytu na domniemaną odbudowę. A banki jeszcze do niedawna rozdawały chojnie na prawo i lewo kredyty hipoteczne. I ten przestępczy proceder kwitł sobie przez ładnych kilkanaście lat. Opuszczone, niezabezpieczone obiekty rozkradano z czego się tylko dało ... zabytkowe drzwi, okna, boazerie, parkiety, marmurowe schody czy posągi, niezapominając oczywiscie o wiszących na ścianach herbach z piaskowca ... później przychodzili zbieracze złomu zrywając miedziane dachy, parapety, rynny czy ocalałe jeszcze instalacje elektryczne. Nie zapomnijmy jeszcze o odwiedzinach zwykłych, znudzonych najwyraźniej codziennym życiem huliganów i wandali, którzy dla zabawy ogałacali młotkami, siekierami czy zwykłymi kamieniami całe ściany i sufity ocalałych przepieknych sztukaterii. Taki los spotkał m.in. pałace w Kopicach, Siestrzechowicach, Piorunkowicach czy Naroku.
  • Cuda się jednak zdarzają ... do nielicznych, pozytywnych przykładów prywatyzacji zabytków zaliczyć można odrestaurowane pałace w Niewodnikach i Frączkowie pełniące obecnie rolę hoteli, przekształcony w luksusowy “dom spokojnej starości ” pałac w Jakubowicach w gminie Pawłowiczki, mozolnie z wielką determinacją i tylko własnymi siłami remontowany od ponad 20-stu lat pałac w Rysiewicach w gminie Otmuchów, pałacyk myśliwski w Zwierzyńcu koło Otmuchowa, pałac w Krasnej Górze, Sulisławiu, czy odkupiony przed trzema laty przez małżeństwo Polki i Anglika i w ten sposób uratowany niemal w ostatniej chwili pałacyk w Piotrowicach Nyskich. Niestety wciąż w coraz gorszym stanie znajduje się zamek w Niemodlinie który w ostatnich kilku latach już trzykrotnie zmieniał właściciela. Podobnie jest z należącym do Uniwersytetu Opolskiego zamkiem w Dąbrowie Niemodlińskiej, który również od lat stoi pusty. Późnobarokowy pałac w Rozkochowie ledwo trzymie się kupy. Zamki w Białej i Głogówku też nie miały szczęścia. Gmina Biała naiwnie zaufała pustym obietnicom przy sprzedaży i zamek od lat stoi opuszczony i zaniedbany. W Głogówku na szczęście przed rokiem przejżano na oczy i lokalni włodarze wstąpili na drogę sądowę aby odzyskać zruinowany zamek z rąk sprytnego i nieuczciwego biznesmena. Jest to w chwili obecnej pierwszy od wielu lat na opolszczyźnie tego typu przypadek, gdzie oszukana gmina nie daje za wygraną i próbuje wywłaszczyć aktualnego właściciela na podstawie nie wywiązania się z podpisanych umów i nie dotrzymania określonych przy sprzedaży terminów odrestaurowania zabytku. Nie wiadomo dalej co z pałacami w Dobrej i Kopicach. Ich dalsze losy stanęły pod całkowitym znakiem zapytania. W obu przypadkach ich właściciele przerwali wszelkie prace związane z obiecywaną odbudową tłumacząc się problemami finansowymi i globalnym kryzysem gospodarczym. Osobiście powatpiewam już w odbudowę ostatniego z nich - czyli znajdującego się od ponad pół wieku w stanie ruiny stałej pałacu w Kopicach. Jest on najbardziej wyrazistym, drastycznym i bolesnym przykładem negatywnych skutków prywatyzacji i spekulacji zabytkami na terenie województwa opolskiego a zarazem całkowitą porażką w tej materii służb konserwatorskich jak i lokalnych władz samorządowych. Ten pałac miał naprawdę dwukrotnie niesamowitego pecha. Po 18-stu latach dewastacji i grabieży w rękach nieuczciwego właściciela, odkupiony został przez chorzowską spółkę która na początku wydawała się wymarzonym ratunkiem w ostatniej chwili, a juz po roku okazała się kolejną, bolesną pomyłką, wycofując się z danych uprzednio głośnych i zbawiennie brzmiących dla pałacu obietnic. Takie są niestety realia. Nic nie warte składane obietnice, zimne, wyrachowane spekulacje ... dzisiaj kupić za milion, nie robiąc nic sprzedać jutro za dziesięć. W taki, bądź podobny sposób w bezpowrotną ruinę obruciły się pałace w Piorunkowicach, Cieszanowicach, Lisich Kątach, Lubiatowie, jak również zamki w Chrzelicach i Łące Prudnickiej.
  • Niezły biznes ... dzisiaj nawet gdyby się chciało, nie ma już co kupić. Niemal wszystkie obiekty są od dawna w prywatnych rękach. Tylko co jakiś czas któryś z nich zmienia ponownie za pomnożoną kilkakrotnie sumę właściciela. Biznes z zabytkami kwitnie. Pomimo że stan techniczy nieremontowanych od dziesiątek lat zabytków co roku drastycznie się pogarsza, cena za którą zmieniają właściciela wzrasta z reguły kilkunastokrotnie ... ba, czasem i kilkusetkrotnie ! Najlepszym i najświeższym przykładem może być odkupiony latem 2008 (od znanego na całej opolszczyźnie krakowskiego hochsztaplera) wspomniany już wyżej pałac w Kopicach. Pan K. z Krakowa  przejął w roku 1990 od gminy Grodków kopicką rezydencję wraz z 60 ha dębowego parku i 20 ha stawów za równowartość dzisiejszych 5000 zł. (czyli około1300 Euro). Obiecana odbudowa pałacu nigdy nie nastapiła. Przez 18 lat ówczesny właściciel nie zrobił kompletnie nic. Nie zabezpieczył nawet tego co przejął. W taki sposób zniknęły np. wszystkie posągi, kaflowe piece, marmurowe schody i część herbów z piaskowca. Pałac ograbiono i okaleczono jak tylko się dało. W czerwcu 2008 pałac został sprzedany chorzowskiej spółce za sumę 1,5 miliona Euro.
  • Szukaj jak wiatru w polu ...  wszystkie oficjalnie mają właścicieli, jednakże od lat stoją opuszczone, zaniedbane, w większości również ograbione i zdewastowane. Chronić je miały kiedyś szyldy i tablice ostrzegawcze typu : “ obiekt zabytkowy pod ochroną prawa ” lub bardziej przekonywującej treści : “ zakaz wstępu ! grozi zawaleniem ! “. W wielu przypadkach nie pomogło nic ... nawet grube, zardzewiałe już dziś łańcuchy i kłódki. Pomysłowi wandale nie bali się ani polskiego prawa, ani pałacowych duchów. Gdzie podziali się właściciele tego nie wie nikt. Ani najbliżsi sąsiedzi, ani gminni czy powiatowi włodarze. Kupili, zamknęli, powiesili tabliczkę że to własność prywatna i ślad po nich zaginął. Mijają miesiące, lata. Znów się ktoś zjawia ... kolejny nowy właściciel. Ogląda, fotografuje, wyjeżdża ... i sytuacja się powtarza. Taki los spotkał pałace w Naroku, Siestrzechowicach, Piorunkowicach, Kujawach, Dąbrówce Górnej, Grudyni Małej i Wielkiej, Milicach, czy też zamek w Zimnicach Małych. I to tylko kilka skrajnie negatywnych przykładów pozwolenia na zapomnienie. Są inne. Jest ich naprawdę wiele, o wiele więcej niż nam się na pierwszy rzut oka wydaje. Mam wrażenie, że urząd ochrony zabytków milczy na ich temat celowo ... bo jeśli się o nich nie mówi i nie pisze, to się o nich po jakimś czasie nie pamięta, zapomina. A w czasach gdy ciągle słyszymy o braku pieniędzy na wszystko to bardzo wygodne rozwiązanie tego typu problemów.
  • W prywatnych rękach ... w rzeczywistości choć zamieszkałe i w miarę możliwości po trochu remontowane, to tak naprawdę niedostępne dla potencjalnego turysty. Większość „nowobogackich” nie życzy sobie zakłócania prywatnego spokoju. Tak więc bramy ich majątków dla ciekawskich turystów pozostają zamknięte. Bardzo często , nawet jeśli chcemy wykonać tylko jedno zdjęcie z poza terenu ich posesji, przewrażliwieni „nowi panowie na włościach” reagują wręcz agresywnie. Takiego zachowania naprawdę nie potrafię zrozumieć. Niby mamy zabytek (z reguły naniesiony na mapy szlaków turystycznych), ale tak w rzeczywistości to go nie ma. Ani nie można zwiedzić go z bliska, nie marząc już o zaglądnięciu do jego wnętrza, ani nawet wykonać spokojnie zdjęcia do wakacyjnego albumu. Moim zdaniem w taki oto sposób 70% tego typu zabytków (zamki, pałace, dwory) tak naprawdę jest nie do oglądnięcia. Przykładów nie brakuje ...  Ciąg dalszy niebawem.
  •  

     

    © Kopiowanie, przerabianie, wszelkie publikacje zamieszczonych tutaj zdjec bez uprzedniej pisemnej zgody autora zabronione !

      .................................

  • nto
  • umwo