Opolszczyzn@.net

 

   Internetowa fotogaleria województwa opolskiego - 2006/2009                                            

 

  Copyright by J.M.Skop

 

 

 

  • Chrzelice - według legendy w IX wieku, na kępie, otoczonej wodą, wśród mokradeł stała drewniana warownia. W tym prastarym grodzie mieli głosić swe kazania święci Cyryl i Metody. Kazali wybudować chrzcielnicę. Podobno od tej chrzcielnicy wzięła swą nazwę wieś Chrzelice - nie zmieniona przez wieki prawie wcale. Pierwsza udokumentowana wzmianka o Chrzelicach pochodzi już z 1316 roku. Wtedy to w miejscu ruin obecnego pałacu miała znajdować się miejscowa twierdza obronna którą dowodził Dirsco Staruncza, rycerz Bolesława I. Byla to budowla na planie nieregularnego czworoboku z cylindryczną wieżą otoczoną fosą wypełnioną wodą. Owczesny zamek był w posiadaniu piastowskiego rodu książąt opolskich aż do śmierci Jana Dobrego w roku 1532. Za czasów Jana Dobrego najpierw poradzono sobie z rycerzami - rozbójnikami, grasującymi na zamku, potem z jego remontem i rozbudową (w XV wieku Chrzelice byly jedną z najsilniejszych twierdz w tym regionie). Od 1578 r. majątek dzierżawił Jerzy IV Prószkowski (1520-1584), w końcu posiadłość stała sie prywatną własnością tego rodu. Na początku XVII wieku planowano przebudowę zamku, czyniąc z niej nowoczesną na ówczesne czasy twierdze bastionową. Wybuch wojny trzydziestoletniej nie pozwolił jednak zrealizować planów. W drugiej połowie XVII w. wykorzystując mury gotyckiego zamku wybudowano okazały, barokowy pałac z wieżą nad bramą wjazdową. W 1769 r. majątek przeszedł w posiadanie rodziny Dietrichstein, jednakże 24 listopada 1783 roku kupił go wraz z rozległymi lasami król pruski Fryderyk II. Odtąd Chrzelice były posiadłością królewską, oddaną w dzierżawę. W XIX w. pałac gruntownie przebudowano, burząc wieże bramną oraz ganek łączący przeciwległe skrzydła. W latach 1921-38 zamek był własnością Pruskiej Izby Skarbowej. W latach 1943 - 1945 na zamku w Chrzelicach urzedował sztab wojsk niemieckich, a wiosną 1945 roku - sztab łączności wojsk radzieckich. Rozszabrowany, ale w dobrym stanie obiekt przekazany został na rzecz skarbu państwa. Kolejny gospodarz to nadleśnictwo Prószków. Od 1946 do lat 70-tych ubiegłego wieku w zamku znajdowała się świetlica wiejska oraz mieszkało kilkanaście rodzin. Kiedy zostały wykwaterowane, zaczął się dalszy niekontrolowany rozbój. W 1978 roku podczas potężnej burzy zawalił się dach w południowo-zachodnim skrzydle. Później miejscowi kradli na opał drewniane podłogi, schody, a także więźbę dachową. Władze nie reagowały, choć był to obiekt państwowy. W 1987 roku runęła pierwsza ze ścian zewnętrznych ... potem sypały się stropy, kolejne kondygnacje, mury. Na poczatku lat 90-tych ubiegłego wieku do opuszczonych ruin trafili pierwsi poszukiwacze skarbów. Legendy o domniemanym związku templariuszy z Chrzelicami przyciągały jak magnes kolejnych poszukiwaczy. Podobno według jednego z średniowiecznych dokumentów w 1306 roku wieś Chrzelice należała do zakonu templariuszy. Warownię na miejscu jeszcze starszego grodu mieli wczesniej wybudować Joannici. Kilku rycerzy zakonu templariuszy mogło wtedy być w tym regionie i wspomagać budowniczych swoją wiedzą. Podobno w piwnicach pod zawaloną dziś częścią zamku miało jeszcze po wojnie znajdować się  wejście do długiego tunelu prowadzącego gdzieś pod ziemię ... starzy mieszkańcy Chrzelic wchodzili do niego idąc kilkadziesiąt metrów w głąb, ale gasły im świece i wracali. Zamek z pewnością ma jeszcze swoje tajemnice. Wśród okolicznych poszukiwaczy skarbów krążą informacje, że w ruinach zamku znaleziono już nie jedną rzecz. Wykopano tutaj podobno wiele monet, były figurki, fragmenty broni. Podobno pewnej nocy w jednej z piwnic grupa nielegalnych poszukiwaczy wykopała kilka małych trumien. W środku miały znajdować się białe kości należące prawdopodobnie do osób dorosłych. Poszukiwacze tak przestraszyli się swojego znaleziska, że uciekli. Po powrocie następnego dnia nie zastali już nic ... ktoś “posprzątał” po nich w piwnicy. Każda legenda o ukrytych skarbach czy depozytach przyciąga kolejnych poszukiwaczy. Od ponad 20 lat grupy poszukiwaczy penetrują okolice Prudnika w poszukiwaniu zbiorów numizmatycznych z Tallina, które mieli gdzieś tutaj podobno ukryć oficerowie XX estońskiej dywizji SS, walczącej na tych terenach. Ruiny zamku w Chrzelicach, należące do Nadleśnictwa Prószków były trzykrotnie wystawiane do przetargu. Inwestorów odstraszała zbyt wysoka cena: 100 tyś. zł. Gdyby nie zaniedbania formalne (gmina nie zdążyła na czas wpłacić wadium), byłyby dziś własnością gminy Biała i Stowarzyszenia Odnowa Wsi Chrzelice. Przetarg, który odbył się w lipcu 2006 roku wygrał prywatny inwestor, Waldemar Katowicz. Ruiny gotyckiego zamku w Chrzelicach wraz z 5-hektarowym parkiem zostały kupione za 12 tysięcy złotych (!). Nie robiąc nic, po roku odsprzedał zamek kilka razy drożej. Obiekt kupil Bartosz Mioduszewski i Wojciech Stępniak. Nowi właściciele chcieliby jak najszybciej ściągnąć tutaj ekipę archeologów, żeby przeprowadzono gruntowne badania i w ten sposów wyjaśniono sprawę legend i tajemnic. To być może wstrzymało by chociaż po części “dzikich” poszukiwaczy. Idea godna uwagi, jednakże najprawdopodobniej na chęciach wszystko się zakończy, ponieważ według obowiązujących przepisów pełny koszt przeprowadzenia prac archeologicznych pokrywa właściciel obiektu. A właściciele oświadczyli, że takich pieniędzy nie mają. Nie mają także zamiaru odbudowywać zamek. Chcą go jedynie zabezpieczyć, trochę uprzątnąć teren. Odpowiednio wzmocniony miałby w przyszłości spełniać rolę centrum spotkań artystycznych. W utrwalonych ruinach mogłyby się mieścić np. sale wykładowe czy też galerie. Stylowy budynek noclegowy miałby powstać w sąsiedztwie, za dawną fosą. Jak będzie naprawdę niewiadomo. Te plany podawano opinii publicznej już na początku roku. Do tej pory (październik 2008) nie ruszono jednak z niczym. Z mojego kilkuletniego doświadcznia z historią podobnych obiektów na opolszczyźnie muszę raczej stwierdzić, że w 90% skaładane obietnice i snute plany nie mają pokrycia. Zakupione obiekty dalej niszczeją lub ponownie za większą cenę zmieniają właściciela. Najgorsze w tym spekulanckim procederze jest to, że przy każdej kolejnej zmianie właściciela cena obiektu wzrasta kilkakrotnie. To z koleji uniemożliwia gminom odkupienie utraconego obiektu. Niestety, ci którzy mogliby coś naprawdę zmienić, wciąż nie zauważają lub nie chcą dostrzec już od wielu lat kwitnącego problemu spekulacji z zabytkami. Zajrzyj również pod : chrzelice.pl
  •  

    © Kopiowanie, przerabianie, wszelkie publikacje zamieszczonych tutaj zdjec bez uprzedniej pisemnej zgody autora zabronione !

      .................................

  • nto
  • umwo